Jak być totalnie ULTRA? – poradnik

IMG_2527

Czasem jest tak, że coś co kiedy było w miarę niszowe staje się nieco bardziej popularne. Przyczyny są różne i niezbadane, dość powiedzieć, że w dobrym tonie jest by stać się częścią tłuszczy. Czasem ze względu na profesję, czasem na „coludziepowiedzizm” a czasem żeby sobie poprawić notowania u jakiejś dziuni.

Ultra zdaje się przeszło taką drogę i jak wszędzie widać każdy kto nie biega jest leszczem ale tylko trochę mniejszym niż każdy kto nie biega w górach miliona kilometrów. Bo tu bowiem i tylko tu, na górskich szlakach, w otoczeniu, a jakże natury, możemy się poczuć że jesteśmy naprawdę totalni. To właśnie kuźnia bogów , twardzieli ze stali i krótko mówiąc przejebanych kolesi co od dawna są za pan brat z niedźwiedziami, dziki czule klepią po ramieniu a żmije czasami podrzucą w plecaku żeby sobie brzuszka nie poharatały na ostrych kamieniach. Teoretycznie bardzo można by to wszystko pewnie robić samemu w ciszy kontemplując „więź z przyrodą” ale wtedy pojawia się problem: mianowicie mimo iż w zasadzie mieścimy się w trendzie – nie ma na to „papierka”, glejtu czy potwierdzenia, że oto tyle i tyle w tyle i tyle tam i tam. Trochę to jak hipster w Żabka Cafe.

Trzeba więc uganiać się z (za) innymi lecz niestety to już trudniejsze zadanie gdyż wymaga pewnego poziomu przygotowań. Spokojnie, nie trzeba zrealizować CAŁEGO planu, ale dobrze mieć parę alternatyw , tak na wszelki wypadek. Gotowi? Ok no to..

JAK BYĆ MAKSYMALNIE PRZEJEBANYM ULTRASEM W PARU PROSTYCH KROKACH

  1. Jeśli jeszcze nie masz (??!!) załóż konto na fejsbuku i koniecznie zaproś do znajomych wszystkich znanych Ci ultrasów . Nie musisz ich znać osobiście ale ważne, żeby móc lajkować, wyrażać dez/aprobatę, hejtować, komentować itp.
  2. Używając wszelkich możliwych sposobów dostań się do wszystkich możliwych ultra grup na FB – to tu będzie miało miejsce prawdziwe pole walki, planowanie strategii i omawianie ważkich punktów bycia mega ultrasem
  3. Niezależenie od tego czy jesteś ojcem, matką, właścicielem firmy, ważnym pracownikiem, masz doktorat, profesurę, zarządzasz projektami i finansami na ogromną skalę i codziennie podejmujesz przytłaczająco poważne decyzje ZAWSZE ale to ZAWSZE zapytaj na grupie jakie masz sobie kupić: buty/majtki/stanik/plecak/bidon/zegarek/czapkę. W pytaniu nie zapomnij podać bardzo szczegółowych informacji typu „zamierzam biegać ultra”. Absolutnie NIE używaj google, NIE chodź po sklepach i NIE przymierzaj, i broń boże NIE decyduj się na coś SAM tylko dlatego że jest wygodne.

3a) Po zakupie MUSISZ : napisać recenzję po mniej więcej 15 km piejąc peany na temat przydatności/nieprzydatności do ultra i koniecznie zawrzyj w niej obszerne fragmenty opisu ze strony producenta zwłaszcza w kwestii nazewnictwa poszczególnych „systemów”, potwierdź naturalnie, że działają dokładnie jak w opisie

  1. Odpowiednio wcześnie zapoznaj się z listą akceptowalnych marek. Daj znać najlepiej w formie zdjęciowej
  2. Koniecznie już na starcie wybierz ( po wielu długich i wnikliwych pytaniach na grupie rzecz jasna) jedną z drużyn: Suunto lub Garmin i FANATYCZNIE broń jej wyższości. Nie zważaj na logiczne argumenty którejkolwiek ze stron a broń boże tych, co piszą, ze to bajery. Dla ułatwienia ulubionymi argumentami są: wsród Suunciaków „większa dokładność GPS” a wśród Garminowców „możliwość układania interwałów z poziomu zegarka”. Po ich zakupie poinformuj grupę, że mimo iż producent podaje długość działania baterii na 16h Twój trzyma 23. I to z włączonym Blutufem.
  3. Dopytaj jaki konkretnie ma być powerbank do Twoich urządzeń. To ważne. Nie zapomnij dowiedzieć się jakie napięcie i natężenie produkuje i jaki to ma wpływ na działanie zegarka. Pamiętaj bez prądu i zegarka NIE DA SIĘ dokończyć biegu.
  4. Koło stycznia zapisz się na około 10-15 biegów ultra w Polsce i za każdym razem nie zapomnij skrytykować arcywysokiego wpisowego przytaczając ze dwa przykłady biegów na 10 km, dwa biegów na Słowacji i jeden przykład biegu organizowanego przez lokalne władze gdzie nie ma wpisowego. Użyj „da się ? Da się!” w celu wzmocnienia efektu. Dokładnie przeanalizuj zawartość „pakietu”. Jak wiadomo w biegach po górach tylko to jest ważne. Jeśli nie ma fajnej koszulki z logo przynajmniej 12 sponsorów – nie leć. To się nie opłaca. Kategorycznie nie wspominaj wysokości wpisowego na jakikolwiek bieg zagraniczny jeśli się na taki porwałeś. Zresztą to i tak bez znaczenia bo tam góry są przecież zupełnie inne.
  5. Jeśli któryś z Twoich znajomych wrzuci informację o swoim dokonaniu biegowym, niezależnie od tego jakie by ono nie było, nie poprzestań na gratulacjach. Koniecznie dodaj co Ty robiłeś dziś, wczoraj czy miesiąc temu i nie zapomnij o szczegółach dotyczących prędkości, dystansu i przewyższenia.
  6. Za każdym razem gdy ktoś coś sprzedaje, nawet jeśli Cię to nie interesuje – przeprowadź śledztwo i znajdź przynajmniej 3 lepsze oferty na taki sam  albo podobny produkt. Nie omieszkaj zbluzgać gościa za to jak się “zna” na handlu.
  7. Na bieżąco (czyt. codziennie) informuj wszystkich jaki trening wykonałeś i ponownie nie zapominaj o szczegółach. Wszyscy chcą wiedzieć w jakiej jesteś formie i na jakich tempach robisz interwały. Jeśli akurat trening nie wyjdzie najlepiej, nie wrzucaj śladu tylko podaj nieco poprawione wyniki. To bardzo motywuje. Dodaj ze dwa zdjęcia swojej spoconej twarzy najlepiej z gestem Victorii lub podobnym.
  8. Kiedy już kupisz obuwie za ok 750 zł bo w takich biega Dżon, Juan, Gienek czy Tomek, którzy co prawda z tego żyją i są o wiele bardziej doświadczeni ale to nieistotne, na grupie rozważaj czy plecak z Kalendżi nie jest za drogi bo kosztuje aż 200zł. Ewentualnie napisz, że znasz gościa co biega z Ustronianką 1,5 l w ręce i też daje radę.
  9. Zapisując się na zawody NIE czytaj regulaminu. W zamian pisz 245 maili do organizatora pytając o której i kiedy jest start i jakie jest wymagane wyposażenie. Nie sprawdzaj na bieżąco strony zawodów i jeśli coś się zmieni krzycz ile sił, że nie za to płaciłeś i że nikt do Ciebie nie dzwonił.
  10. Na zawodach dopakuj plecak maksymalnie. Zwróć uwagę na zawartość i upewnij się, że masz wszystko poza wymaganym wyposażeniem. Przy odbiorze pakietu głośno wyrażaj dezaprobatę z powodu tego, że organizator nie chce Cię dopuścić tylko dlatego, że nie masz jakiejś głupiej latarki. Nie raz schodziłeś do piwnicy po ciemku i jakoś nic się nie stało. Możesz dodać, ze gwizdek się nie przydaje a bandaż to przeżytek.
  11. Na punkcie kłóć się z obsługą, że nie ma mleka do kawy. Ponownie warto użyć „nie za to płaciłem”. A jeśli uda się dobiec do mety wyraź niezadowolenie z faktu, że prócz wody, izo posiłku po biegu nie ma w zestawie np. kisielu. Bo lubisz.
  12. Czasami na trasie zrób focię. Najlepiej na rozejściu tras i absolutnie nie patrz na taśmy. Zgub się i dzwoń do organizatora wrzeszcząc do telefonu pytania w stylu ”co mam teraz zrobić?” Dokładnie wytłumacz pozycję „koło drzewa” i nigdy, przenigdy nie pamiętaj na jakim kolorze szlaku jesteś i jaki był ostatni szczyt/punkt , który pamiętasz. Przypomnij, że nie za to płaciłeś.
  13. Wgraj track GPX podany przez orga i biegnąc nie użyj go ani razu. Zawsze możesz zadzwonić.
  14. Weź albo nie bierz mapy. To przeżytek i nie musisz się na niej znać. Nie za to płacisz. Trasa powinna mieć strzałki na ziemi – najlepiej namalowane farbą. Mapa to bardziej pamiątka.
  15. Mimo próśb ogra NIE umieszczaj numeru startowego na widoku. To Twój numer i najlepiej będzie jak go schowasz do plecaka. Nie będziesz nim niszczył super koszulki za 234 zł . Mogli przecież w pakiecie dać jakieś paski na numery a nie agrafki – w końcu to parę złotych tylko.
  16. Przed zawodami , mniej więcej około tygodnia nie zapomnij poinformować o wszystkich dolegliwościach. Jeśli zawody umoczysz – wytłumaczenie będzie jak znalazł. Jeśli dobrze pójdzie – będziesz przehardkorem.
  17. Mimo wielomiesięcznych przygotowań do jakiegoś konkretnego startu tuż przed nim wrzuć od niechcenia że to tylko dla zabawy i treningowo i w zasadzie na lajcie. Nikt nie może wiedzieć , że coś w przygotowaniach spartoliłeś a jak wyjdzie i to na lajcie +1000 do hardkorowa.
  18. Jeśli coś się stanie po drodze i będziesz musiał zejść – koniecznie poinformuj. Użyj jednak najbardziej lakonicznej formy jaka jest możliwa. I to po angielsku. To pierwsze wzmaga dramatyzm (dodatkowe punkty za wielokropek), to drugie brzmi bardziej zajebiście np. „gave up…” Nie wyjaśniaj nic przez co najmniej tydzień mimo że znajomi desperacko dzwonią do wszystkich okolicznych szpitali. To Twoja walka i Ty musisz sobie poradzić z porażką.
  19. Na trasie co chwila sprawdzaj kilometraż i porównuj z tym podanym przez orga. Jeśli jest jakiekolwiek odstępstwo na mecie znajdź dyrektora i powiedz mu co myślisz. Nie na darmo się nastawiałeś na konkretne kilometry. Następnie załóż wątek na FB i tam przeanalizuj wszystkie błędy orga. Koniecznie parę razy powtórz, że nie za to płaciłeś.
  20. Biegnąc opowiadaj w miarę głośno co ostatnio przydarzyło Ci się na trasie i jak mogłeś wygrać ale zgubiłeś się z winy orga i brakło Cię na mecie. Zawsze znajdzie się w pobliżu ktoś kto będzie słuchał starego wygi. Możesz też po drodze zwrócić uwagę leszczom na niepoprawną technikę i niezbyt częste przyjmowanie płynów ( jak wiadomo, że maks co 15 minut) i pokarmów.
  21. Kupuj TYLKO żele , których używa Twój guru. Nie patrz na cenę – jakość kosztuje. Z trasy napisz dokładnie kiedy i ile wciągnąłeś.
  22. Założ blog/vlog czy inne miejsce w sieci i dziel się. Najlepiej kup jakąś książkę o treningu i przepisuj tabele radząc ludziom jak mają się przygotowywać. Znajdź parę zdjątek w sieci i wklej. Nie pytaj o pozwolenie – są w sieci znaczy są dostępne. Nie zapominaj o nazwie – musi być jasna – najlepiej Jan Biegam Gdzie się Da Ale Tylko Po górach Kowalski, albo Danka Wbiegam Na Wszystkie Szczyty i Nic Nie Podchodzę Nowak. Tak też się zarejestruj na fejsie- będzie o wiele fajniej przy oznaczaniu.
  23. Mając bloga wypisuj milion próśb do producentów i dystrybutorów o produkty „do testów”. Zawsze chwal to co dostałeś bo już więcej nie dostaniesz. Nie zwracaj uwagi na to, że tydzień temu chwaliłeś adidasy a teraz najlepsze są pumy. Ważne, że za darmo. I tak się nikt nie pokapuje. W recenzjach obuwia używaj słów – kluczy : cholewka, zapiętek, śródstopie, amortyzacja, drop.
  24. Zapisuj się TYLKO na znane biegi. Stop, nie znane – KULTOWE. Nie bierz pod uwagę stosunku dystansu do przewyższenia, profilu trasy, podłoża itp. Wybierz jeden ze znanych i poinformuj wszystkich, że bierzesz udział w najtrudniejszych zawodach świata. Ważne przy tym , żeby w ucieczce od ludzi , do której dążysz być w jak największym tłumie. W końcu po to zszedłeś z asfaltu.
  25. Pamiętaj o jednym – najlepszym i najtrudniejszym biegiem na świecie jest UTMB. TYLKO. Inne biegi mogą się schować. Nie są tak przejebane i trudne. Wobec tego sprawdzaj punkty. Nie biegasz przecież po krzaczorach w jakimś jebanym Polandzie bez punktów. Wiadomo,że nasze góry to nic w porównaniu do gór UTMB.
  26. Każdy bieg przed UTMB to trening i lajt. Wszystkie siły koncentrujemy na UTMB. Nie wolno się nadwyrężać przed sezonem – biegi zimowe odpadają chyba, że dla towarzystwa i jak org Ci postawi startowe. Szkoda marnować cały sezon na jakieś głupie kontuzje na lodzie.
  27. Jeśli masz fantazję żeby przebiec największą możliwą ilość najbardziej egzotycznych biegów na świecie zorganizuj zbiórkę. Nie wydawaj swojej kasy. Przecież chyba reprezentujesz Poland, nie? Niech się zrzucą. Wszystkim na pewno podziękujesz na fejsie i wrzucisz fajne foty. Nie spiesz się. Tu nie chodzi o wygraną tylko o ukończenie. Wygrywanie jest dla leszczy.
  28. Po KAŻDYM starcie napisz do paru portali informując je szczegółowo gdzie byłeś , co zrobiłeś i jeśli nie poszło zacznij od dramatycznego opisu walki z :wrzodami, kostką, odwodnieniem. Należy się promować bo nigdy nie wiadomo. Z biegania też coś trzeba mieć.
  29. Wybierz swój ulubiony bieg i broń go za wszelką cenę. Niezależenie od okoliczności. Użyj inwektyw tak często jak to potrzebne i nie baw się w logikę. Debili o innym zdaniu trzeba zakrzyczeć.
  30. Kup sobie krawat ze znanej imprezy i chodź w nim codziennie. Nie wolno Ci zmarnować szansy na powiedzenie ludziom czego dokonałeś. Najlepiej w kościele albo w pracy. Tam znana impreza będzie miała o wiele większy wydźwięk. Pościel nie jest już tak efektywna. Zobaczysz ją tylko Ty i Twoja połówka.
  31. Nigdy, przenigdy nie odpuszczaj. Zawsze się ścigaj. Połączenie z naturą to ściema. Kiedy tylko możesz ciśnij naprzód i wygrywaj. Ultra to nie zabawa dla mięczaków i nie czas na podziwianie widoczków. To walka i Ty musisz ją wygrać. Za wszelką cenę.

Miłego ultra

IMG_2551

Posted in Artykuły | Tagged , , , | 3 Comments

Dupa (z) Mnicha

logo

Jakimś cudem nigdy nawet nie wpadło mi do głowy, żeby pojechać do Szczawnicy na zawody. Sporo jest imprez w tej okolicy i może dlatego wymyśliłem sobie, że mam to „obiegane” . Może też po prostu doszedłem do wniosku, że w Polsce już mnie nic nie zachwyci. Coś tam zaczęło świtać, że może by tak….. kiedy Jędrek nawijał o Mnichu że ładnie, że łomot i że warto…. No to pojechałem bo się okazało, ze Wojtek nie może i da mi swój pakiet :)

Teraz pasowałoby nawinąć przepiękną inwokację w stylu:
Choć bez formy i w kontuzji, Na podium ni krzty iluzji
Choć umęczon pracą srodze, Wnet kibicom nie dogodzę
Jeno trening acz na lajcie. 
Lichy wynik? Przebaczajcie!”

I coś w ten deseń żeby załagodzić wynik, który trochę odbiega od założeń ale jak widać czasem dobrze dostać po dupie. Nawet od mnicha. Więc, żeby nie wyszło, że jestem cienki jak kawa w dworcowej zawczasu podaję listę wyjaśnień do wyboru samodzielnego:

  • niebieskie buty gryzły się z zieloną kurtką (to mnie lekko wkurwiało i nie mogłem się skupić na tempie)
  • czip mi dyndał na prawym bucie i cały czas myślałem, że odpadnie – nie odpadł
  • trzeci daktyl na trzecim punkcie chyba był zepsuty – kłopoty żołądkowe
  • cola na ostatnim punkcie była lekko za bardzo gazowana i wiadomo – gazy
  • cały czas było mi smutno, że za taką kasę w pakiecie nie było chociaż batona
  • buty nie były na błoto a 2 razy je spotkałem na trasie
  • nie były też na asfalt a trochę go było
  • przed biegiem, jakieś parę lat, okazało się, ze jednak muszę pracować i to mnie trochę rozpraszało treningowo
  • moja córka chce się przytulać i nie mogę wtedy biegać
  • jak zdjąłem kurtkę i powiał wiatr to było mi trochę zimno w takim miejscu koło drzewa po prawej

Dobra, do rzeczy. Continue reading

Posted in Imprezy | Tagged , , , , , | Leave a comment

czołówka na brzuchu – czyli latarka Lumen600 od UltrAspire

DSC_0013Na początek przewrotnie napiszę:
jeśli jesteś skitourowcem nie kupuj tego pasa:)
Nie odgonisz się od innych skitourowców pytających się: a co to, a za ile, a jak działa, etc.

UA511ANSI-LUMEN-600-TWILIGHT_GREEN-169140555-WEB_MEDIUM

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ale po kolei…..na początek kilka słów o samym pasie.

Pas Ultraspire Lumen 600 to nic innego jak latarka zamontowana na pasie biegowym, który posiada dwie kieszonki zapinane na zamek. Większą z tyłu (na telefon) oraz mniejszą z przodu na np. klucze, kilka żeli, etc.

Dodatkowo, żeby nie było za mało funkcjonalnie pas dzieli się na dwie części co oznacza, że tylna część pasa (ta z większą kieszenią) może zostać odczepiona od tej części z latarką a w jej miejsce można sobie dokupić jakiś inny tzw. „rdzeń” np. z pojemnikiem na wodę. Ultraspire nazywa to systemem MBS.  Continue reading

Posted in Wyprawy | Leave a comment

Ultra Okulary

12434272_905816019486448_1012362694_n

fot. Małgorzata Nikiel

Posłuchaj stary, Jakie mam kupić okulary?
Na ultra, czaisz? Nie, no da się bez ale wiesz
Jak zapierdalam tak na stoku jak … jak, jakiś kurwa szczupak w potoku
albo ten no Kilian, nie ?
to wiesz, te drzewa, gałęzie te jebane konary, wiesz stary
nie no da się ale to nie ten, wiesz nie do końca…, tylko czy chronią od słońca
i systemy mają te anty kurwa ufał
i się synchronizują z moim dżipiesem
(sunciakiem no raczej bo garmin przekłamuje nawet jak się go apdejtuje
ze sto dwa metry znajomego ojebał jak pocisnął ostatnio rzeźnika
mocno poszli – jebnęli grubo poniżej 13) 
i ładnie kolor pasuje z kompresem
tak, tym co opina łydę i mogę mocniej wiesz i dłużej bo kwas się nie odkłada
rozumiesz żaden! bo to ważne jest
nie, no nie NAJważniejsze
bo w bieganiu wiesz chodzi o kurwa tą, wiesz wolność
i kontakt z naturą wiesz w chuj
rozumiesz
bo w tych nowych minimalistycznych laczkach
to ja naprawdę kumasz czuję więź z podłożem
zwłaszcza jak te skarpety włożę co nie przemakają choćby nie wiem co
bo biegłem w nich wiesz kurwa w śniegu rozumiesz
zimno wiesz
a ja napierdalam i nic tylko czuję podłoże
nie, nie tu
w taterkach, czaisz?
po lodzie przy mega chujowej pogodzie
wiesz trzeci stopień
a ja nic – napieram
nie jak te zera czaisz ta jebana stonka
co w klapkach na Kaspro
bez bukłaka debile
i bez kijów z karbonu
jeb
no ale cisnę przewyższenia
z tysiącpincet mi wyszło jak nic na dwunastu
tak od niechcenia
zgrałem na stravę to se przeanalizujesz
to jak już znajdziesz te okulary
tylko wiesz maks do ośmiu stów stary
nie więcej bo to przegięcie
nie dam tysiaka za jebane patrzałki jak ci debile z warszawki
to daj znaka
może się kiedyś zgadamy na trening
albo spotkamy gdzieś na szlakach
wiesz
nie ma co siedzieć
wrzucę na fejsa to będziesz wiedział gdzie śmigam
to nara
bywaj Continue reading

Posted in Artykuły | Tagged , , , , | 3 Comments

Z pamiętnika początkującego ultrasa – ŁUT150

12189143_914644835296447_529452461984428769_n
Sobota, godzina zero – start zawodów, ale tak naprawdę walka zaczęła się zdecydowanie wcześniej. Wokół widzę tylu facetów, wydaje się – dobrze przygotowanych – a ja taka nieogarnięta, wcale nie ukrywająca tego. Rozglądam się zdezorientowana i zastanawiam się – co ja tutaj robię?
Walka ze snem, ze słabościami, z samą sobą. Gdyby nie to, że obok były osoby zmagające się zapewne z tymi samymi problemami – albo uciekłabym z tego miejsca, albo zwyczajnie poszłabym spać i tu skończyłaby się cała zabawa. No, ale nie o to mi przecież chodziło, prawda? Przecież chciałam w końcu zostać prawdziwym ultrasem. Zatem dotrwałam – dotrwałam do startu.
Jeszcze nie do końca świadomi tego, co nas czeka udaliśmy się na linie startu. Powoli zaczyna udzielać się euforia pozostałych zawodników. – Nagrywaj start, wyślemy Kaśce, żeby wiedziała jak to jest. Niech czuje się, jakby tu z nami była. –powiedziałam Dawidowi. Kasia to prawdziwa ultraska
i pomysłodawczyni całego startu, z przyczyn niezależnych od niej, nie mogła,
a bardzo chciała wystartować. –3, 2, 1 start.. – wystartował Krzysiek, dyrektor zawodów i … ruszyli. Wokół zimno, ciemno, miasto śpi, tylko nieliczni przyszli na linię startu nas dopingować. To miłe! Zawsze doceniam kibiców – zwłaszcza tych dodających energii o tak dziwnej porze. Biegniemy po drodze, szlakiem czerwonym, tempo widzę dość szybkie, ale staram się trochę zwolnić, bo przecież czeka nas długa droga… Nie ma się co zbyt wcześnie wyrywać się, bo przecież zaraz zdechniemy. Widzę tylko zawodników wyprzedzających nas co chwile, i myślę sobie, że pewnie jeszcze nie raz się miniemy, albo… no właśnie… albo padną, bo za szybko wystartowali… Jak mówi stare powiedzenie jeśli Ci się wydaje, że zacząłeś wyścig powoli, to zwolnij jeszcze bardziej przecież na początku zawodów działa na nas niesamowita adrenalina, która nas nakręca, a przecież czas tu decyduje… i głowa…
Mijają pierwsze kilometry, czuję się dobrze.. Gnamy z Dawidem przed siebie, jak tylko najlepiej możemy. Prawie cały czas biegliśmy, jedynie na podejściach zwalnialiśmy. Do pierwszej bazy było dość gęsto, ale potem na szlaku zrobiło się w miarę luźno. Czuliśmy moc, więc mogliśmy z górek śmiało nadrabiać – i tak robiliśmy. Naprawdę było dobrze. Ale… Pierwszy kryzys pojawił się dość wcześnie, bo na ok. 30 km, gdzie odezwały się kolana, z którymi już wcześniej się zmagałam. Kilka przeciwbólowych i mogłam iść dalej. Noc nie była taka straszna, jak by się wydawało, problem pojawił się nad ranem, gdy druga lampka odmawiała posłuszeństwa. –Matko! Trzeba mieć szczęście! –pomyślałam. Na szczęście słońce miało za chwilę wstać, więc się uspokoiłam, ale problem nie zniknął – przecież jeszcze jedna noc przede mną. Continue reading

Posted in Relacje | Tagged , , , , | 1 Comment

Salomon FELLRAISER -kutasik z kieszonką

DSC_0275Nie pisuję już zbyt wielu recenzji obuwia bo ciężko miałbym z czasem. Tyle ich pada po drodze, że nie zdążyłem się jeszcze przyzwyczaić do żadnej pary. Przez jakiś czas myślałem, że moim złotym Graalem będzie La Sportiva w wydaniu Raptora lub Wild Cata ale kombinacja cech cena /(nie)trwałość/(nie)dostepność powolli mnie zniechęcała aż do ostatniej przygody kiedy to okazało się, że zmienili coś w gumie na podeszwie i nie trzyma nawet na najeżonej gwoździami jezdni. Continue reading

Posted in Sprzęt | Tagged , , , | 2 Comments

BUT 2015

Przypadkowy ultr.., tfu, biegacz, przy czynnym udziale Spółki Beskidy Ultra Trail S.A. prezentują “BUT 90km czyli Cholernie Długi Spacer”

Odcinek 2
Bie-gnij, bie-gnij! Mówcie co chcecie, ale ryk tysięcy gardeł na stadionie olimpijskim nie byłby w stanie zmotywować mnie bardziej niż zwykłe ‘bie-gnij’ skandowane przez grupę kilkunastu dzieciaków ze szkolnej wycieczki. Stoją, klaszczą, krzyczą. Co ja mogę, trzeba biec.

Przełęcz Salmopolska. Duże żarcie. Chwila odpoczynku i radosnej zadumy nad sensem istnienia. Zaciągam się powietrzem i z wolna konsumuje makaron z serem. Na słodko, znaczy z cukrem. Nie lubię makaronu, cukru to już w ogóle, ale teraz, po czterdziestu z groszkiem proste żarcie napędza mnie lepiej niż dzika żołędzie.
W zeszłym roku zabawiłem tutaj zdecydowanie za krótko. Mając z tyłu głowy, że do mety zostało ledwie kilkanaście kilometrów nie chciałem mitrężyć i tracić czasu na odpoczynki czy wykwintne dania. Garść daktyli, kawa z cukrem i kopniak na drogę. Dzisiaj jednak jest inaczej. Dzisiaj chcę chwilę posiedzieć. Zdjąć buty, rozprostować stopy, zjeść i napić się pod korek. I na Malinowskiej wybrać czerwoną tabletkę*.
Wody w bukłak, do pełna. Dziękuję. Izo? Nie pijam, ale poproszę, w tę oto butelkę po koli. Ziemniak? Ee, jadłem makaron. Ale w sumie, pyr na słono, czemu nie? I trochę tych pysznych daktyli. I migdały, lubię migdały. I w drogę. Dzięki, byliście jak zwykle niezwykli.

1 Continue reading

Posted in Relacje | Tagged , , , , , , | Leave a comment

Teraz Twój ruch

Przyjrzyjmy się małym dzieciom – czy one w ogóle się rozciągają i rozgrzewają przed zabawą? Tak samo zwierzęta. Te dziko żyjące, bardzo często zmuszane są do gwałtownego zrywu i ucieczki. A przecież nie skutkuje to u nich, na przykład zerwaniem ścięgna Achillesa ( no chyba że inny zwierzak im w tym pomoże).

Stretching? Co najwyżej, czego fantastycznym przykładem są koty, po drzemce przeciągają sobie grzbiet, kończyny, najczęściej łącząc to z ziewnięciem. I tyle.

1Albo spróbujmy sobie wyobrazić sytuację, kiedy myśliwi z afrykańskich plemion stają w kółeczku i po kolei wykonują krążenia bioder zanim wyruszą w pościg za antylopą (polecam Artykuł Biegnący Myśliwi). Continue reading

Posted in Artykuły | Tagged , , , , , | Leave a comment

PRIMAVIKA – naturalnie w słoiku

Parę tygodni temu dostałem możliwość testowania produktów firmy Primavika. Jest to firma rodzinna z tradycjami, istniejąca od 1989 roku specjalizująca się w produkcji zdrowej żywności i pomagająca ludziom realizować zdrowy styl życia. Primavika produkuje wyroby wegetariańskie, wegańskie oraz produkty BIO, bez cholesterolu, konserwantów, sztucznych barwników i aromatów, wolnych od GMO, a także bez glutaminianu sodu. Jak można zauważyć na oficjalnej stronie firmy (http://www.primavika.pl/o-firmie/) otrzymała ona sporo nagród i wyróżnień za dobrą jakość swoich produktów.
Jak już wspominałem na początku, miałem przyjemność testowania kilka produktów tej firmy a dokładniej:

  • Paprykarz z kaszą jaglaną

W skład paprykarza wchodzi: woda, olej rzepakowy, koncentrat pomidorowy, kasza jaglana 17%, teksturowane białko roślinne sojowe, cebula, marchew, przyprawy (zawierają: seler i gorczycę), skrobia kukurydziana, sól, seler, pietruszka, hydrolizat białka roślinnego, substancja zagęszczająca: guma guar, przeciwutleniacz: kwas askorbinowy = witamina C, aromat z ekstraktu drożdżowego.

Continue reading

Posted in Dieta, Porady | Tagged , , , , , , | Leave a comment

Szacun za walkę czyli jak wygrać przegrywając

PRZYGOTOWANIA

Można by się tak na ten przykład zapisać na jakiś straszliwie straszliwy bieg, który miażdży przewyższeniem i dystansem, wymaga pokonania niezliczonych bagien, gór i skalistych przełęczy najlepiej w deszczu kategorii potop lub skwarze jak na Badwater. Ważne jest jednak by za bardzo nie trenować a już na pewno nie pod ten konkretny dystans,nie robić za długich wybiegań i nie biegać regularnie. Ultra to w końcu ultra – liczy się głowa a nie jakieś interwały. Naturalnie, a powinienem wspomnieć to dużo wcześniej, absolutnie trzeba mieć fejsbuka i ogłosić odpowiednio wcześniej że oto jest cel (pudło lub łamanie czasu) i treningi (!!!) idą pełną parą w sprytny sposób dając do zrozumienia, że wszyscy obserwujący mają oczekiwać zwycięstwa bo to jedyna opcja. Komentując obficie przelewające się komentarze wypada objąć taktykę skromnisia zaznaczając, że „wszystko się może zdarzyć” lub „ to w końcu nie jest znowu taki wyczyn” jednocześnie podbijając ilość lajków do trzycyfrowej liczby. Teraz pozostaje czekać godziny zero jednak nie bezczynnie. Oczywiście nie chodzi tu o czynności treningowe bo to już omówiliśmy ale raczej o działania promocyjno-prewencyjne. Ważne będą na pewno zrzuty z Garmina/Suunto lub ostatecznie z Endo ale tak, żeby było widać dystans i przewyższenie – bez czasu. Do tego parę pytań lub postów związanych z obecnie używanym sprzętem no i na pewno zdjęcia tak średnio co parę dni.

Z pewnością jakieś parę tygodni przed startem pojawi się jakaś mała kontuzja ale należy o niej wspomnieć z lekką nutą irytacji jednocześnie kompletnie ją ignorując poprzez np.: „zabiega się”.

GODZINA ZERO

Dzień startu jest ważny bo trzeba się spakować koniecznie pamiętając o 2 rzeczach: telefonie, który będzie robił zdjęcia i powerbanku, który będzie ten telefon napędzał. A no i jeszcze buty i plecak i wyposażenia obowiązkowe. Opcjonalnie można zabrać czołówkę bez baterii lub z niepasującą baterią – będzie o wiele fajniej. Continue reading

Posted in Artykuły | Tagged , , , , | Leave a comment